piątek, 4 września 2015

Katem oka zauważam wyciągniętą dłoń Peety. Zerkam na niego niepewnie.
– Jeszcze raz? Dla widowni? – W jego głosie nie słyszę gniewu. Brzmi głucho, co jest jeszcze gorsze. Chłopiec z chlebem już zaczął się ode mnie oddalać.
Chwytam jego rękę i ściskam ją mocno, przygotowując się na spotkanie z kamerami. Boję się chwili, w której w końcu będę musiała ją puścić.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz