poniedziałek, 30 listopada 2015

– Pamiętasz? – pyta. – Tutaj mnie pocałowałaś (…).
– Nie sądziłam, ze to pamiętasz – odpowiadam.
– Prędzej umrę, niż zapomnę coś takiego. A może nawet po śmierci będę pamiętał – mówi. – Być może stanę się taki jak ten z Drzewa wisielców. Będę ciągle czekał na odpowiedź.

niedziela, 29 listopada 2015

Drzewo wisielców

,,- Chcesz posłuchać, jak śpiewają prawdziwą piosenkę? - proponuję. Jestem gotowa zrobic wszystko, żeby odgonić od siebie te wspomnienia. Zrywam się z miejsca, idę między drzewa, kładę dłoń na szorstkim pniu klonu, na którym przysiadły ptaki. Od dziesięciu lat nie śpiewałam głośno Drzewa wisielców, bo to zakazana piosenka. Mimo to swietnie pamiętam każde słowo. Zaczynam cicho, łagodnie, zupełnie jak ojciec.
Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
Tu zawisł ten, co troje zginęło z jego mocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

 Kosogłosy stopniowo zmieniają swoje pieśni, gdy dociera do nich, że podsuwam im w darze nowy utwór.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
Choć trup ze mnie już, uwolnię cię od przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

 Teraz skupiłam na sobie uwagę ptaków. Wystarczy jeszcze jedna zwrotka, żeby zapamiętały słowa, które są proste i powtarzają się czterokrotnie z bardzo niewielkimi zmianami.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się?
To tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

 W koronach drzew panuje cisza, zakłócona jedynie szelestem liści na wietrze. Nie słyszę żadnych dźwięków świadczących o obecności ptaków, czy to kosogłosów, czy innych. Peeta ma rację. One naprawdę milkną, gdy śpiewam. Tak samo się zachowywały, gdy nucił mój ojciec.

Czy chcesz, czy chcesz
Pod drzewem skryć się też?
W naszyjniku ze sznura u boku mego nie czekaj pomocy.
Dziwnie już tutaj bywało,
Nie dziwniej więc by się stało,
Gdybyśmy się spotkali pod wisielców drzewem o północy.

 Ptaki czekają, nie chcą, żebym przerywała, ale to już koniec. Ostatnia linijka. Zapada cisza, a ja przypominam sobie scenę sprzed lat. Wróciłam do domu po całym dniu spędzonym z ojcem w lesie. Siedziałam na podłodze razem z Prim, która dopiero uczyła się stawiać pierwsze kroki, i śpiewałam Drzewo wisielców. Robiłam naszyjniki z resztek starego sznura, tak jak było w piosence, bo nie rozumiałam znaczenia tekstu. Prosta melodia dobrze się nadawała do wspólnego śpiewania, a wtedy umiałam zapamiętać prawie wszystko, co miało związek z muzyką, wystarczała mi tylko jedna lub dwie powtórki. Nagle mama wyrwała mi naszyjniki ze sznurów i zaczęła wrzeszczeć na tatę. Rozpłakałam się, bo mama nigdy nie krzyczała, potem Prim zaczęła zawodzić, a ja wybiegłam z domu, żeby się ukryć. Miałam tylko jedną kryjówkę, na Łące, pod wiciokrzewem, więc tata momentalnie mnie znalazł, uspokoił i zapewnił, że wszystko jest w porządku, tylko nie powinniśmy już śpiewać tej piosenki. Mamie zależało na tym, żebym ją zapomniała, więc, rzecz jasna, wszystkie słowa natychmiast wryły mi się w pamięć na resztę życia.
 Nie śpiewałam już tej piosenki, ojciec też nie, i nawet nie wspominaliśmy o niej. Gdy umarł, często do mnie powracała, a z biegiem lat coraz lepiej rozumiałam słowa. Na początku wydaje się, że jakiś gość namawia swoją dziewczynę, żeby potajemnie spotkała się z nim o północy, ale wybiera dziwne miejsce na schadzkę, drzewo wisielców, na którym powieszono mordercę. Kochanka zbrodniarza na pewno miała coś wspólnego z zabójstwem, a może i tak zamierzano ją za coś ukarać, bo jego trup woła, żeby uciekła. Rzecz jasna, to dziwne i niepokojące, że jakiś trup może mówić, ale naprawdę strasznie robi się w trzeciej zwrotce piosenki, bo dowiadujemy się, że śpiewa ją martwy morderca, który ciągle tam wisi. Choć kazał kochance uciec, to ciągle pyta, czy nie zechciałaby przyjść i spotkać się z nim. Najbardziej wstrząsająca jest linijka ,,To tu do mnie miałaś zbiec, żeby uniknąć przemocy", bo z początku myślimy, że wisielec każe dziewczynie uciekać, zapewne tam, gdzie będzie bezpieczna. Potem jednak zastanawiamy się, czy przypadkiem nie każe jej uciec w to miejsce, w którym przebywa on sam - na tamten świat. W ostatniej zwrotce staje się jasne, że właśnie na to czeka. Dziewczyna, przystrojona w konopny sznur, ma zawisnąć na drzewie u boku ukochanego.
 Kiedyś myślałam, że ten morderca jest najokropniejszym facetem, jakiego można sobie wyobrazić. Teraz, jako dwukrotna uczestniczka Głodowych Igrzysk, wolę nie oceniać go bez znajomości szczegółów sprawy. Może jego kochanka została już skazana na śmierć, a on usiłuje ułatwić jej rozstanie z życiem. Może daje jej znać, że czeka, a może uważa, że miejsce, w którym zostawia dziewczynę, jest naprawdę gorsze od śmierci. Przecież sama chciałam zabić Peetę, żeby ocalić go przed Kapitolem. Czy nie miałam innego wyjścia? Może miałam, ale wówczas nie przychodziło mi do głowy.
 Moja mama pewnie uznała, że ta historia jest zbyt pogmatwana dla siedmiolatki, zwłaszcza takiej, która plecie zwykłe naszyjniki ze sznurków. Wieszanie ludzi nie przytrafiało się jednak tylko w balladach, mnóstwo ludzi w Dwunastce właśnie tak straciło życie. Mama na pewno wolała też, żebym nie wyśpiewywała takich piosenek na lekcjach muzyki i raczej nie byłaby zachwycona, słysząc, że nucę ją Polluksowi, ale przynajmniej nie... Zaraz, zaraz, znowu się mylę. Zerkam w bok i widzę, że Castor mnie nagrywa. Wszyscy wpatrują się we mnie uważnie, a Polluksowi łzy ściekają po policzkach, bo moja pokręcona piosenka z pewnością przypomniała mu o jakimś okropnym zdarzeniu z jego życia. Po prostu świetnie. Wzdycham, opieram się o pień drzewa i właśnie wtedy kosogłosy rozpoczynają swój występ. Słuchamy ich interpretacji Drzewa wisielców, które w ptasim wykonaniu okazuje się niezwykle piękna.

sobota, 28 listopada 2015

,,Katniss, nie bądź głupia, myśl samodzielnie. Zrobili z ciebie. Zrobili z ciebie broń, która może odegrać ważną rolę w zgładzeniu ludzkości. Jeśli masz rzeczywisty wpływ na przebieg zdarzeń, wykorzystaj go do wyhamowania tego, co się dzieje. Zrób, co w twojej mocy, żeby zakończyć wojnę, nim będzie za późno. Zadaj sobie pytanie, czy naprawdę ufasz ludziom, z którymi pracujesz? Czy naprawdę wiesz, co się dzieje? A jeśli nie… to się dowiedz."

piątek, 27 listopada 2015

,,Szczerze mówiąc nasi przodkowie raczej nie mają się czym chwalić. Wystarczy popatrzeć, w jakim stanie zostawili nasz świat – nieustanne wojny i wyniszczona planeta. To jasne, że ich nie obchodziło, co się stanie z następnymi pokoleniami, ale pomysł z republiką i tak wydaje się zapowiadać lepszą przyszłość od tego, jak w tej chwili funkcjonują nasze władze."

czwartek, 26 listopada 2015

– Kompletnie zapomniałam – mówię – Miałam przekazać ci, że musisz się zgłosić do Beetee’ego, do arsenału broni specjalnej. Zaprojektował dla ciebie nowy trójząb.
– Poważnie? – Mam wrażenie, e słowo „trójząb” wskrzesiło dawnego Finnicka. – Ma jakieś nietypowe funkcje?
– Tego nie wiem, ale jeśli choć trochę przypomina mój łuk i strzały, to z miejsca się zakochasz – zapewniam go. – Ale musisz trochę potrenować.
– Jasne. Oczywiście. No to chyba od razu tam pójdę – postanawia.
– Finnick? – powstrzymuję go. – Może w spodniach?
Opuszcza wzrok na nogi, jakby pierwszy raz zauważył swój strój, po czym jednym ruchem ściąga długą koszulę i zostaje w samej bieliźnie.
– Dlaczego? – Przybiera absurdalnie prowokującą pozę. – Czy mój wygląd nie pozwala ci się skupić?
Śmieję się mimowolnie, bo żart jest zabawny, a na dodatek wprawia Boggsa w wyraźne zakłopotanie. Cieszy mnie, że Finnick znowu zachowuje się jak facet, którego poznałam podczas Ćwierćwiecza Poskromienia.

środa, 25 listopada 2015

Ciągle powtarza się sytuacja z jagodami, która dla każdego jest symbolem czegoś innego. Dla jednych to miłość do Peety, dla innych odmowa poddania się pomimo beznadziejnej sytuacji, dla jeszcze innych wyraz buntu przeciwko nieludzkiej polityce Kapitolu.

wtorek, 24 listopada 2015

Na planie zapada grobowa cisza, która trwa i trwa.
W końcu przerywa ją trzask interkomu oraz donośny, zgryźliwy śmiech Haymitcha. Udaje mu się w końcu zapanować nad sobą na tyle, by wykrztusić:
– I tak oto, przyjaciele, umiera rewolucja.

poniedziałek, 23 listopada 2015

– Nadal się wściekasz – zauważa, kiedy jedziemy windą.
– A ty nadal nie żałujesz swoich słów – odpieram.
– Fakt, obstaję przy swoim. Mam cię okłamywać?
– Nie, ale powinieneś przemyśleć swoje słowa i wyciągnąć odpowiednie wnioski – sugeruję, ale tylko go roz
wścieczam. Muszę odpuścić, nie da się dyktować Gale’owi, co ma myśleć. Szczerze mówiąc, miedzy innymi dlatego mu ufam.

niedziela, 22 listopada 2015

Nazywam się Katniss Everdeen. Mam siedemnaście lat. Pochodzę z Dwunastego Dystryktu. Uczestniczyłam w Głodowych Igrzyskach. Uciekłam. Kapitol mnie nie nienawidzi. Peeta trafił do niewoli. Żyje. Jest zdrajcą, ale żyje. Muszę go ocalić przed śmiercią…

sobota, 21 listopada 2015

,,A zatem na dobre zniknęła mała dziewczynka, z bluzką wyciągniętą z tyłu zza paska jak kaczy ogonek, dziewczynka, której trzeba było pomagać, bo nie sięgała do naczyń, i która błagała, żebyśmy koniecznie patrzyły na lukrowane ciasta w witrynie piekarni. Czas i dramatyczne okoliczności sprawiły, że dorosła zbyt wcześnie, przynajmniej jak na mój gust, i stała się młodą kobietą, która umie zakładać szwy na otwartych ranach i rozumie, że mama nie udźwignie całej prawdy"

piątek, 20 listopada 2015

,,– Katniss, … on nadal usiłuje ocalić ci życie.
Ocalić mi życie? Nagle to do mnie dociera – igrzyska wciąż trwają. Opuściliśmy arenę, ale ponieważ nie zginęło żadne z nas – ani ja, ani Peeta, jego ostatnie życzenie, żeby uchronić mnie przed śmiercią, nie straciło aktualności."


Dzisiaj premiera Kosogłosa cz.2. Pamiętacie? :)

czwartek, 19 listopada 2015

,,Wymyślili mi rolę i chcą, żebym ją przyjęła. Mam się stać symbolem rewolucji. Kosogłosem. Nie wystarcza to, co zrobiłam w przeszłości – w trakcie Głodowych Igrzysk postawiłam się Kapitolowi stworzyłam zarzewie buntu, a teraz muszę zostać najprawdziwszą przywódczynią rebelii, jej twarzą, głosem i ucieleśnieniem."

wtorek, 17 listopada 2015

,,Nazywam się Katniss Everdeen. Mam siedemnaście lat. Pochodzę z Dwunastego Dystryktu. Uczestniczyłam w Głodowych Igrzyskach. Uciekłam. Kapitol mnie nienawidzi. Peeta trafił do niewoli. Uważa się go za zmarłego. To prawie pewne. Byłoby najlepiej, gdyby zginał…"

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dziewczynka w cytrynowym płaszczyku

,,Trochę pojaśniało, choć śnieg sypie coraz mocniej. Dostrzegam Cressidę i Polluksa, są jakieś trzydzieści metrów przed nami i powoli suną razem z tłumem. Wyciągam szyję, żeby się rozejrzeć w poszukiwaniu Peety. Nigdzie go nie widzę, ale zauważam zapatrzona we mnie ciekawską dziewczynkę w cytrynowym płaszczyku. Szturcham Gale`a łokciem i odrobinę zwalniam, aby między nami a małą zgromadził się mur ludzi.
- Niewykluczone, że będziemy musieli się rozdzielić - mówię półgłosem. - Jedna dziewczynka...
 Seria wystrzałów wstrząsa tłumem, a kilka osób nieopodal nagle osuwa się na ziemię. Wokoło słychać przeraźliwe wrzaski i wtedy druga seria kosi następną grupę, tym razem gdzieś z tyłu. Ja i Gale pochylamy się nisko, w pośpiechu pokonujemy truchtem trzy metry do rzędu sklepów i ukrywamy się za zastawioną pantoflami na szpilkach półką przed salonem obuwniczym.
 Rząd butów zasłania Gale`owi widok.
- Kto to? Widzisz go? - pyta, ale między naprzemiennie ustawionymi parami lawendowych i miętowozielonych skórzanych butów widzę tylko ulicę zasłaną trupami.
 Dziewczynka, która mnie obserwowała, klęczy teraz przy nieruchomej kobiecie na ziemi, piszczy przenikliwie i usiłuje ją podnieść. Kolejna seria kul dziurawi płaszczyk dziecka, które zalewa się krwią i pada na plecy. Patrzę na drobne skulone ciało i na chwilę całkiem odbiera mi mowę. W końcu Gale szturcha mnie łokciem.
- Katniss?
- Strzelają z dachu nad nami - informuję go. Rozlega się jeszcze kilka serii, widzę osoby w białych mundurach osuwające się na śnieg. - Usiłują zdejmować Strażników Pokoju, ale raczej daleko im do strzelców wyborowych. Głowę daję, że to rebelianci.
 Nie czuję przypływu radości, choć nasi sprzymierzeńcy teoretycznie przebili się na tyły wroga. Nie mogę otrząsnąć się z odrętwienia po tym, jak widziałam, co spotkało dziewczynkę w cytrynowym płaszczyku."

niedziela, 15 listopada 2015

,,Szalony kot"

,,Nasza kwatera staje się coraz bardziej popularna, bo zarówno dzieci, jak i dorosłych fascynuje Jaskier, który za sprawą wieczornej zabawy w szalonego kota zyskuje status gwiazdy. Wpadłam na ten pomysł przypadkowo kilka lat temu, podczas zimowego zaciemnienia. Trzeba po prostu wodzić po podłodze światłem latarki, a wtedy Jaskier usiłuje na nie polować. Osobiście uważam, że robi z siebie idiotę i dlatego ta zabawa daje mi małostkową radość. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu wszyscy w schronie sądzą jednak, że jest bystry i rozkoszny. Przyznano mi nawet dodatkowy zestaw baterii do wykorzystania na zabawę z nim - niewyobrażalne marnotrawstwo. Obywatelom Trzynastego Dystryktu brak rozrywek mocno daje się we znaki.
 Trzeciego wieczoru, podczas zabawy, odpowiadam sobie na pytanie, które mnie dręczy. ,,Szalony kot" to odzwierciedlenie mojej sytuacji. Ja jestem Jaskrem. Peeta, którego desperacko pragnę pochwycić, jest światłem. Dopóki Jaskier uważa, że ma szanse schwytania łapami ulotnej jasnej plamki, dopóty agresja aż z niego bucha. (Zupełnie jak ze mnie, dokąd opuściłam arenę, i dopóki wiem, że Peeta żyje.) Gdy światło gaśnie, Jaskier na moment traci orientację i zaczyna się przejmować, ale szybko dochodzi do siebie i znowu robi swoje. (Tak stałoby się w moim wypadku, gdybym uznała, że Peeta zmarł.) Jaskier kompletnie się gubi tylko w jednej sytuacji - gdy nie wyłączam latarki, ale trzymam plamę światła na ścianie poza zasięgiem jego łap, tak wysoko, że nie ma szans nawet doskoczyć. Wtedy wędruje w tę i z powrotem, zawodzi, w niczym nie znajduje pociechy, nic go nie interesuje. Jest kompletnie do niczego, dopóki nie zgaszę latarki. (Właśnie to usiłuje uczynić Snow, tylko nie wiem, jaką formę przybiera jego gra.)

sobota, 14 listopada 2015

,,- Katniss - odzywa się. - Prezydent Snow polecił nadać w telewizji transmisję z bombardowania. Na żywo. Potem wystąpił, aby oznajmić, że w ten sposób chce dać rebeliantom do myślenia. A ty? Czy chciałabyś teraz coś im powiedzieć?
- Tak - szepczę. Zauważam czerwoną, mrugającą lampkę na jednej z kamer i dociera do mnie, że jestem nagrywana. - Tak - powtarzam głośniej. Gale, Cressida, kamerzyści owady - wszyscy się odsuwają, żeby zrobić mi miejsce, a ja skupiam uwagę na czerwonym światełku. - Chcę powiedzieć rebeliantom, że żyję. Jestem tutaj, w Ósmym Dystrykcie, gdzie Kapitol właśnie zbombardował szpital pełen bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Nikt nie przeżył nalotu. - Szok, z którego dotąd nie mogłam się otrząsnąć, ustępuje pola furii. - Chcę się zwrócić do wszystkich ludzi: jeśli uwierzyliście Kapitolowi i macie nadzieję na sprawiedliwe potraktowanie po rozejmie, tylko się oszukujecie. Wiecie, kim oni są i do czego są zdolni. - Machinalnie unoszę ręce, jakbym chciała zademonstrować otaczającą mnie grozę. - To właśnie robią! A my musimy odpowiedzieć na atak!
 Podchodzę do kamery, zagrzewana własną wściekłością.
- Prezydent Snow mówi, że daje nam do myślenia? Więc i ja mu dam do myślenia. Możesz nas torturować, możesz nas zasypywać bombami i puszczać z dymem nasze domy, ale spójrz na to. - Jeden z kamerzystów wycelowuje obiektyw we wskazane przeze mnie samoloty, które płoną na dachu jednego z magazynów naprzeciwko. Emblemat Kapitolu na skrzydle wyraźnie jaśnieje wśród płomieni. - Ogień się rozprzestrzenia! - krzyczę, żeby nie umknęło mu ani jedno słowo. - Jeśli spłoniemy, ty spalisz się razem z nami!"

piątek, 13 listopada 2015

,, - Gęsi! - krzyczę do Gale`a, a on od razu się orientuje, w czym rzecz. Podczas polowań w okresie migracji ptactwa dzielimy zwierzynę tak, żeby nie strzelać do tego samego celu. Dlatego ja mierzę do odległego ramienia klucza, Gale celuje do bliższego, a do ptaka na czele strzelamy na przemian."


czwartek, 12 listopada 2015

Drugi Dystrykt i Strażnicy Pokoju

,, Plutarch próbuje mnie pokrótce wtajemniczyć. Najważniejsze jest to, że obecnie prawie wszystkie dystrykty toczą wojnę z Kapitolem. Wyjątek to Dwójka, która zawsze utrzymywała dobre relacje z naszymi wrogami, pomimo przymusowego udziału w Głodowych Igrzyskach. Mieszkańcy Dwójki dostają więcej żywności i mają zagwarantowane lepsze warunki życia niż obywatele innych dystryktów. Po Mrocznych Dniach i domniemanym zniszczeniu Trzynastki Drugi Dystrykt stał się nowym ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego Kapitolu, choć publicznie prezentuje się go jako narodowe źródło zaopatrzenia w surowce kamienne, podobnie jak Trzynastka słynęła z wydobycia grafitu. Drugi Dystrykt jest odpowiedzialny nie tylko za produkcję broni, ale także za szkolenie, a nawet rekrutację Strażników Pokoju.
- To znaczy, że część Strażników Pokoju to osoby urodzone w Dwójce? - upewniam się. - A więc nie wszyscy pochodzą z Kapitolu?
 Plutarch potwierdza skinieniem głowy.
- Nie wszyscy, choć ludzie mają myśleć inaczej. Poza tym część Strażników Pokoju naprawdę wywodzi się z Kapitolu, tyle, że mieszka tam za mało ludzi, aby możliwe było utrzymanie tak potężnej armii. Istnieje też problem rekrutacji wychowanych w Kapitolu obywateli, którzy na ogół nie są zainteresowani nudną służbą w surowych warunkach dystryktów. Strażnicy podpisują kontrakty na dwadzieścia lat i w tym czasie nie mogą sobie pozwolić na ślub, ani dzieci. Część mundurowych przystaje na takie warunki ze względów honorowych, inni uciekają do służby przed karą. Wśród Strażników Pokoju jest bardzo wielu bankrutów, którym darowano długi. W Kapitolu mnóstwo ludzi tonie w długach, ale nie wszyscy są zdolni do służby wojskowej, dlatego prowadzimy nabór w Drugim Dystrykcie. Dla pracy w kamieniołomie. Obywatele Dwójki są wychowywani na wojowników. Sama widziałaś, jak chętnie miejscowe dzieci zgłaszają się do igrzysk."

środa, 11 listopada 2015

,, - ...Ale co się stanie, jeżeli kiedyś nadepniesz Coin na odcisk? Moją ekipę porwano, jednak wszyscy troje mogą przynajmniej liczyć na to, że któregoś dnia wrócą do Kapitolu. My, ja i Gale, przeżyjemy w lesie. Ale wy? Dokąd byście uciekli?
- Może nieco bardziej się przydajemy podczas prowadzenia działań wojennych, niż jesteś gotowa przyznać - odpiera Plutarch ze stoickim spokojem.
- Oczywiście, że jesteście potrzebni. Także trybuci byli niezbędni do urządzenia igrzysk A potem przestali być - mówię."

wtorek, 10 listopada 2015

,,Ołówek sam przesuwa się po kartce. Otwieram oczy i widzę koślawe litery. JA ZABIJĘ SNOWA. Jeżeli go złapią, chcę mieć ten przywilej."


poniedziałek, 9 listopada 2015

,, - Gdy przebywasz na arenie, reszta świata staje się bardzo odległa - dodaje. - Wszyscy ukochani ludzie i ulubione przedmioty, a także to, na czym nam zależy, przestaje istnieć. Ostateczną rzeczywistością staje się różowe niebo, potwory w dżungli oraz trybuci łaknący twojej krwi. Okazuje się, że tylko to się liczy. Nie ma znaczenia, jak człowiek się czuje - dobrze czy źle - po prostu trzeba zabijać, bo na arenie ma się tylko jedno życzenie i trzeba za nie słono zapłacić.
- Życiem - dopowiada Caesar.
- Och, skąd, to kosztuje znacznie więcej niż życie. Mordowanie niewinnych ludzi? Żeby to robić, trzeba poświęcić wszystko, czym się jest."

niedziela, 8 listopada 2015

,, - Katniss - mówi Gale cicho.
 Rozpoznaję ten ton. Takim samym głosem przemawia do rannych zwierząt, kiedy podchodzi, by je dobić. Instyktownie unoszę rękę, jakbym chciała odgrodzić się od jego słów, ale Gale bierze mnie za rękę i mocno zaciska palce.
- Nie - szepczę.
 Gale jednak nie ma przede mną tajemnic.
- Katniss, Dwunasty Dystrykt już nie istnieje.

sobota, 7 listopada 2015

,,Idziemy przez pokój, ale na progu zatrzymuje nas głos Haymitcha.
- Katniss, kiedy trafisz na arenę... - zwraca się do mnie, ale zawiesza głos i krzywi się tak, jakbym już go zdążyła rozczarować.
- No co? - burczę.
- Wtedy pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem - kończy."

czwartek, 5 listopada 2015

Różnice pomiędzy książką a filmem ,,W Pierścieniu Ognia"

1. W filmie nie przedstawiono wydarzenia, jak Plutarch pokazał Katniss swój zegarek z kosogłosem, jako wskazówka.

2. W filmie pominięto fakt, że Katniss na początku długo zastanawiała się czym jest sączek, podarowany przez Haymitcha na arenie. Przedstawiono natomiast, że od razu domyśliła się zastosowania przedmiotu.

3. W książce, podczas, gdy morfalinistka umierała, Peeta opowiadał jej o barwach i o swoich obrazach. W filomie natomiast powiedział, aby popatrzyła na barwy na niebie.

4. W filmie nie przedstawiono wątku z Bonnie i Twill, gdy spotkali się z Katniss w lesie, zatem mało też było powiedziane o Trzynastym Dystrykcie.