wtorek, 27 października 2015

Co on zrobił? Coś niebezpiecznego, to przejaw buntu, a w dodatku zdecydował się na to dla mnie. Przypominam sobie jego słowa:
„Nie przejmuj się. Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo prócz siebie…”
Obawiam się, że tym razem skrzywdził siebie do tego stopnia, że już nic mu nie pomoże. Symbolizm mojej ognistej przemiany nie umknie uwagi prezydenta Snowa.

niedziela, 25 października 2015

– Musieliśmy cię chronić, bo jesteś kosogłosem Katniss – informuje mnie Plutarch. – Dopóki żyjesz, rewolucja żyje razem z tobą.
Ptak, broszka, piosenka, jagody, zegarek, suchar, sukienka, która staje w płomieniach. Jestem kosogłosem. To ja przetrwałam wbrew zamierzeniu Kapitolu, jestem zatem symbolem rebelii.

wtorek, 20 października 2015

– W gruncie rzeczy nikt mnie nie potrzebuje (…)
– Nieprawda – sprzeciwiam się. – Ja ciebie potrzebuję.

poniedziałek, 19 października 2015

Jeśli umrzesz, a ja przeżyję, w Dwunastym Dystrykcie nie będzie dla mnie życia, bo ty jesteś całym moim życiem. Już nigdy nie odnajdę szczęścia. Dla ciebie wszystko wygląda inaczej. Nie mówię, że nie będzie ci lekko, ale przecież są inni, którzy nadają sens twojemu życiu.
~Peeta

piątek, 16 października 2015

– Biedactwo – wzdycham z udawanym współczuciem. – Chyba pierwszy raz w życiu nie wyglądasz ładnie, co?
– Na pewno – burczy. – To zupełnie nowe doznanie. Jak sobie z nim radziłaś przez tyle lat?
– Wystarczy trzymać się z dala od luster. Zapomnisz – odpowiadam.
– Nie zapomnę, jeśli będę patrzył na ciebie – odcina się.

czwartek, 15 października 2015

Uśmiecham się z wysiłkiem. Peeta, który demonstruje na arenie kosogłosa, to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony podniesie to na duchu rebeliantów w dystrykcie, z drugiej strony jednak trudno sobie wyobrazić, że prezydent Snow przeoczy tę demonstrację. Utrzymanie Peety przy życiu będzie jeszcze trudniejsza.

niedziela, 11 października 2015

Bomba eksplodowała, oskarżenia o niesprawiedliwość, barbarzyństwo i okrucieństwo rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach. Nawet najgorętsi entuzjaści Kapitolu zgłodniali igrzysk i spragnieni krwi przynajmniej chwilowo nie mogą zignorować okropieństwa sytuacji.


czwartek, 8 października 2015

– Co jest? – pytam.
– Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze – wzdycha (…).
– W porządku – odpowiadam krótko.
Kiedy mówi, słyszę w jego głosie uśmiech.
– Mogłabyś na to pozwolić?
– Mogłabym.


środa, 7 października 2015

Przez ciebie wszyscy się tak zachowują: Finnick częstuje cię kostkami cukru, Chaff całuje, a Johanna rozbiera się do rosołu.


poniedziałek, 5 października 2015

– Przysięgam, że jeśli się rozpłaczesz, to położę cię trupem tu i teraz.
Cinna tylko się uśmiecha.
– Poranek we łzach? – pyta domyślnie.
– W powodzi łez – podkreślam, a on otacza mnie ramieniem i prowadzi na lunch.
– Nie przejmuj się – radzi. – Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo oprócz siebie.

niedziela, 4 października 2015

Nie wolno mi okazywać słabości. Prostuję się z wysiłkiem, odgarniam z dudniących skroni mokre strąki i przygotowuję się do rozmowy. Obie stają w progu, z herbatą i grzanką, a na ich twarzach maluje się troska. Otwieram usta, żeby na wstępie zabłysnąć jakimś dowcipem i wybucham płaczem.
Taka jestem silna.

piątek, 2 października 2015

Tak, zwycięzcy są najsilniejsi. To oni przetrwali rzeź na arenie i uniknęli bagna biedy, w którym tonie reszta, a właściwie my, jesteśmy uosobieniem nadziei w świecie, w którym jej brak, a teraz dwudziestu trzech z nas zginie na dowód, że nawet ta nadzieja jest ułudą.