Suzanne Collins w tym podsumowującym tomie trylogii dokonała nie lada wyczynu - ostatnia część okazała się najlepsza. To piękna, złożona i inteligentna powieść, która na każdym poziomie jest autorskim sukcesem. ~,,Publishers Weekly"
Kosogłos jest bardziej sentymentalny niż poprzednie dwa tomy trylogii, ale też bardziej brutalny i krwawy i, zważywszy na czyny i doświadczenia bohaterów, jest bardziej antywojenny. Nie tak bardzo jednak, żeby odwrócić uwagę czytelnika od zakończenia, które jest niemal tak szokujące, a w każdym calu tak oryginalne i prowokujące do myślenia jak Igrzyska śmierci. ~,,Los Angeles Times"
Jest w tych książkach ostra satyra na kulturę celebrytów, bezmyślnych tabloidów i dekadentyzmu, jest i krucjata nastolatków próbujących ocalić świat. Jednocześnie trylogia opiera się naszemu głodowi prostych definicji dobra i zła, naszej sentymentalnej tęsknocie do spraw wartych zachodu, naszemu pożądaniu prostych zakończeń, a nawet bohaterów, których nie chcielibyśmy widzieć zabitych, torturowanych i poturbowanych. ~,,The New York Times"
Zwolennicy trylogii z zadowoleniem odkryją, że Kosogłos jest tak złożony i fantastyczny jak Igrzyska śmierci i W pierścieniu ognia. Collins przeniosła brutalność na wyższy poziom w trzymającej w napięciu fabule, gdzie Katniss próbuje wypełnić swoją misję, ochronić matkę i siostrę i wreszcie wybrać między dwiema wielkimi miłościami. ~,,Entertainment Weekly"
Wszystkich fanów Igrzysk Śmierci zapraszam tutaj! Razem tworzymy tego bloga! Nie czytałeś/aś lub nie oglądałeś/aś nigdy Igrzysk Śmierci? Chcesz dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej? Zapraszam! Trylogia składa się z części: ,,Igrzyska Śmierci" , ,,W Pierścieniu Ognia" oraz ,,Kosogłos".
czwartek, 31 grudnia 2015
środa, 30 grudnia 2015
Opis ,,Kosogłosa"
Nazywam się Katniss Everdeen. Dlaczego nie zginęłam? Powinnam nie żyć.
Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, przeżyła Ćwierćwiecze Poskromienia, ale jej dom został w odwecie zniszczony przez Kapitol. Teraz mieszka wraz z matką i siostrą w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorką władzą.
Katniss, mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi. Zadanie to jednak nie będzie łatwe, bo dziewczynie przyjdzie się mierzyć nie tylko z żołnierzami znienawidzonego prezydenta Snowa, ale także z własnymi dylematami moralnymi. Czy podczas wojny jest miejsce na uczucia, takie jak miłość lub współczucie? Gdzie leży granica między własnym dobrem a poświęceniem się dla innych? Wreszcie - czy wojna może naprawdę usprawiedliwić nawet najbardziej okrutne postępowanie wobec ludzi?
Kosogłos to kontynuacja bestsellerowych Igrzysk śmierci oraz W pierścieniu ognia - znakomitych powieści Suzanne Collins o totalitarnym państwie Panem i jego mieszkańcach, którzy wzniecili bunt, by obalić rządy złowrogiego Kapitolu.
Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, przeżyła Ćwierćwiecze Poskromienia, ale jej dom został w odwecie zniszczony przez Kapitol. Teraz mieszka wraz z matką i siostrą w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorką władzą.
Katniss, mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi. Zadanie to jednak nie będzie łatwe, bo dziewczynie przyjdzie się mierzyć nie tylko z żołnierzami znienawidzonego prezydenta Snowa, ale także z własnymi dylematami moralnymi. Czy podczas wojny jest miejsce na uczucia, takie jak miłość lub współczucie? Gdzie leży granica między własnym dobrem a poświęceniem się dla innych? Wreszcie - czy wojna może naprawdę usprawiedliwić nawet najbardziej okrutne postępowanie wobec ludzi?
Kosogłos to kontynuacja bestsellerowych Igrzysk śmierci oraz W pierścieniu ognia - znakomitych powieści Suzanne Collins o totalitarnym państwie Panem i jego mieszkańcach, którzy wzniecili bunt, by obalić rządy złowrogiego Kapitolu.
wtorek, 29 grudnia 2015
Komentarze do ,,W pierścieniu ognia"
Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia. ~Stephen King
Fragmenty recenzji drukowane na rewersie okładki bywają bałamutne i bezwstydnie pochlebne, ale tym razem okazały się zasłużenie entuzjastyczne.
W istocie Igrzyska śmierci Suzanne Collins to książka-pułapka. Nie zaczynajcie jej czytać na pół godziny przed ważnym spotkaniem ani do poduszki, bo zafundujecie sobie kłopoty i bezsenną noc. ~Joanna Olech
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Opis ,,W Pierścieniu Ognia"
Katniss Everdeen i Peeta Mellark zostali zwycięzcami Głodowych Igrzysk. Wygrali, przeciwstawiając się Kapitolowi i okrutnym regułom śmiertelnej gry. Ocalili życie, zyskali sławę i bogactwo, jednocześnie stając się - ku swojemu przerażeniu - symbolem buntu, którego zarzewie tli się w dystryktach.
Kapitol pragnie zemsty. Prezydent Snow nie znosi nieposłuszeństwa. Jubileuszowe, 75. Głodowe Igrzyska przejdą do historii.
Plotki o tajnym Trzynastym Dystrykcie, wydarzenia z Tournee Zwycięzców i przekazywane z rąk do rąk symbole kosogłosa wzniecą rebelię, w której Katniss i Peeta odegrają - po części nieświadomie - najważniejszą rolę.
niedziela, 27 grudnia 2015
Komentarze do ,,Igrzysk Śmierci"
Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia. ~Stephen King
Ta książka mnie tak opętała, że zabrałam ją ze sobą do restauracji, ukryłam pod stołem i czytałam podczas kolacji. Nie spałam przez nią kilka nocy z rzędu, bo nawet jak skończyłam czytać, to leżałam bezsennie, myśląc o niej. Polecałam ją zupełnie nieznajomym ludziom w sklepie. A teraz polecam ją każdemu, kto wchodzi na moją stronę. Igrzyska śmierci są niesamowite. ~Stephenie Meyer
Jeśli którykolwiek cykl dla młodzieży może się ubiegać o koronę po ,,Harrym Potterze" czy sadze o wampirach ,,Zmierzch" to tylko ten. ~,,Chicago Sun"
...fascynująca i pomysłowa; ciarki przechodzą po plecach ~,,Los Angeles Times"
Ta książka mnie tak opętała, że zabrałam ją ze sobą do restauracji, ukryłam pod stołem i czytałam podczas kolacji. Nie spałam przez nią kilka nocy z rzędu, bo nawet jak skończyłam czytać, to leżałam bezsennie, myśląc o niej. Polecałam ją zupełnie nieznajomym ludziom w sklepie. A teraz polecam ją każdemu, kto wchodzi na moją stronę. Igrzyska śmierci są niesamowite. ~Stephenie Meyer
Jeśli którykolwiek cykl dla młodzieży może się ubiegać o koronę po ,,Harrym Potterze" czy sadze o wampirach ,,Zmierzch" to tylko ten. ~,,Chicago Sun"
...fascynująca i pomysłowa; ciarki przechodzą po plecach ~,,Los Angeles Times"
sobota, 26 grudnia 2015
Opis ,,Igrzysk Śmierci"
Czy zdołałbyś przetrwać w dziczy, zdany na własne siły, gdyby wszyscy dookoła próbowali wykończyć cię za wszelką cenę?
Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję.
Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie...
Uznana pisarka Suzanne Collins jest mistrzynią w konstruowaniu zaskakujących zwrotów akcji, doskonale łączy refleksję z przygodą i romansem w swojej nowej, świetnej powieści o przyszłości, która niepokojąco przypomina teraźniejszość.
piątek, 25 grudnia 2015
Linki do ,,Kosogłosa"
Filmweb, Kosogłos cz.1 -> http://www.filmweb.pl/film/Igrzyska+%C5%9Bmierci%3A+Kosog%C5%82os.+Cz%C4%99%C5%9B%C4%87+1-2014-626983#
cz. 2 -> http://www.filmweb.pl/film/Igrzyska+%C5%9Bmierci%3A+Kosog%C5%82os.+Cz%C4%99%C5%9B%C4%87+2-2015-629224
Wikipedia -> https://pl.wikipedia.org/wiki/Kosog%C5%82os
Obejrzyj Kosogłosa cz.1 ! -> http://www.cda.pl/video/2309771b
Obejrzyj Kosogłosa cz.2 ! ->
cz. 2 -> http://www.filmweb.pl/film/Igrzyska+%C5%9Bmierci%3A+Kosog%C5%82os.+Cz%C4%99%C5%9B%C4%87+2-2015-629224
Wikipedia -> https://pl.wikipedia.org/wiki/Kosog%C5%82os
Obejrzyj Kosogłosa cz.1 ! -> http://www.cda.pl/video/2309771b
Obejrzyj Kosogłosa cz.2 ! ->
czwartek, 24 grudnia 2015
Epilog
,,Bawią się na Łące. Roztańczone dziewczynka o ciemnych włosach i niebieskich oczach. Chłopiec z jasnymi lokami i szarymi oczami, który ledwie nauczył się chodzić i usiłuje nadążyć za nią na tłustych nóżkach. Trwało to pięć, dziesięć, piętnaście lat, zanim się zgodziłam, ale Peeta tak bardzo ich pragnął. Gdy pierwszy raz poczułam, jak ona rusza się we mnie, wpadłam w przerażenie, stare jak świat. Tylko radość płynąca z tulenia jej w ramionach mogła je załagodzić. Noszenie jego było trochę łatwiejsze, ale nie za bardzo.
Dopiero zaczynają zadawać pytania. Areny zniszczono na dobre, wybudowano pomniki, nie ma już Głodowych Igrzysk, ale uczą o nich w szkołach, a dziewczynka wie, że odegraliśmy w nich jakąś rolę. Chłopiec dowie się za kilka lat. Jak mam im opowiedzieć o tamtym świecie, żeby ich śmiertelnie nie wystraszyć? Moje dzieci uznają przecież za oczywiste słowa piosenki:
Dopiero zaczynają zadawać pytania. Areny zniszczono na dobre, wybudowano pomniki, nie ma już Głodowych Igrzysk, ale uczą o nich w szkołach, a dziewczynka wie, że odegraliśmy w nich jakąś rolę. Chłopiec dowie się za kilka lat. Jak mam im opowiedzieć o tamtym świecie, żeby ich śmiertelnie nie wystraszyć? Moje dzieci uznają przecież za oczywiste słowa piosenki:
W oddali łąki, wejdźże do łóżka
Czeka tam na cię z trawy poduszka.
Skłoń na niej główkę, oczęta zmruż,
Rankiem cię zbudzi słońce, twój stróż.
Tu jest bezpiecznie, ciepło jest tu,
Stokrotki polne zaradzą złu.
Najsłodsza mara tu ziszcza się,
Tutaj jest miejsce, gdzie kocham cię.
Moje dzieci nie wiedzą, że bawią się na cmentarzysku.
Peeta mówi, że będzie dobrze. Mamy siebie, mamy też książkę. Dzięki nam zrozumieją i staną się mężniejsze. Któregoś dnia będę jednak musiała opowiedzieć im o swoich koszmarach. Dlaczego przychodzą, dlaczego nigdy nie znikną na dobre.
Wyjaśnię im, jak udaje mi się przetrwać. Dowiedzą się o kiepskich porankach, kiedy nie potrafię czerpać przyjemności z niczego, bo się boję, że zostanie mi to odebrane. Wtedy sporządzam w myślach listę wszystkich dobrych uczynków, których byłam świadkiem. To taka zabawa, i bawię się w nią, choć po upływie ponad dwudziestu lat staje się trochę nużąca.
Istnieję jednak znacznie gorsze zabawy."
środa, 23 grudnia 2015
,,Powracam do życia powoli, czasem tracąc całe dnie. Usiłuję przestrzegać rad doktora Aureliusa, zmuszać się do mechanicznego wykonywania zwykłych czynności, i zdumiewam się, kiedy w końcu ponownie dostrzegam sens w jednej z nich. Mówię doktorowi, że chciałabym napisać książkę, i następnym pociągiem z Kapitolu dociera do mnie duże pudło papieru pergaminowego.
Pomysł wzięłam z naszego rodzinnego zielnika, w którym uwzględnialiśmy wszystko, czego nie można było powierzyć pamięci. Strona zaczyna się od wizerunku danej osoby, najlepiej fotografii, o ile taką znajdujemy. Jeśli nie, Peeta rysuje odpowiedni szkic albo maluje obraz. Następnie, jak najstaranniejszym charakterem pisma przedstawiam wszystkie szczegóły, które w żadnym razie nie powinny odejść w zapomnienie. Dama liże Prim po policzku. Tata się śmieje. Ojciec Peety z ciastkami. Kolor oczu Finnicka. Co Cinna umiał zrobić ze sztuką jedwabiu. Boggs przeprogramowuje holo. Rue wspina się na palce i lekko rozkłada ręce jak ptak wzbijający się do lotu. I tak dalej. Przypieczętowujemy stronice kroplami słonej wody i obietnicami dobrego życia, żeby ich śmierć nie poszła na marne. Haymitch w końcu do nas dołącza i dorzuca trybutów z dwudziestu trzech lat, czyli wszystkich, którym musiał służyć jako mentor. Dodatki stają się coraz krótsze. Pojawia się stare wspomnienie, które nagle przychodzi komuś do głowy, albo dawna prymulka, zachowana między kartkami. Dziwne okruchy szczęścia, takie jak zdjęcie nowo narodzonego syna Finnicka i Annie.
Na nowo uczymy się, co robić, żeby mieć jakieś zajęcie. Peeta piecze, ja poluję. Haymitch pije tak długo, aż kończy się alkohol, a potem opiekuje się gęsiami aż do przyjazdu następnego pociągu. Na szczęście gęsi całkiem nieźle dają sobie radę bez niczyjej pomocy. Nie jesteśmy sami. Kilkaset innych osób wraca, bo tutaj jest nasz dom, bez względu na to, co się stało. Kopalnie są nieczynne, więc ludzie orzą popiół aż do gleby i uprawiają rolę. Maszyny z Kapitolu szykują grunt pod nową fabrykę, w której będziemy produkować lekarstwa. Choć na Łące nikt niczego nie sieje, ponownie pokrywa się zielenią.
Zrastamy się na nowo, ja i Peeta, choć momentami on chwyta się oparcia krzesła i czeka, aż ustąpią przebłyski wspomnień, a ja niekiedy budzę się z wrzaskiem, bo śnią mi się koszmary ze zmiechami i zaginionymi dziećmi. Ale jego ręce są w pobliżu, gotowe mnie ukoić. W końcu uspokajają mnie także jego usta. Nocą, gdy znowu czuję głód, taki sam jak ten na plaży, wiem, że i tak by do tego doszło. To, czego potrzebuję do przeżycia, to nie ogień Gale`a, podsycany wściekłością i nienawiścią. Mam w sobie wystarczająco dużo żaru. Potrzeba mi wiosennego mniszka, jaskrawożółtego kwiatu, który symbolizuje odrodzenie i nie oznacza zniszczenia. Oczekuję zapowiedzi, że życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to, jak poważne ponieśliśmy straty. Chcę wiedzieć, że znowu może być dobrze, a tylko Peeta może mi to ofiarować.
Więc kiedy szepcze:
- Kochasz mnie. Prawda czy fałsz?
Odpowiadam:
- Prawda.
Pomysł wzięłam z naszego rodzinnego zielnika, w którym uwzględnialiśmy wszystko, czego nie można było powierzyć pamięci. Strona zaczyna się od wizerunku danej osoby, najlepiej fotografii, o ile taką znajdujemy. Jeśli nie, Peeta rysuje odpowiedni szkic albo maluje obraz. Następnie, jak najstaranniejszym charakterem pisma przedstawiam wszystkie szczegóły, które w żadnym razie nie powinny odejść w zapomnienie. Dama liże Prim po policzku. Tata się śmieje. Ojciec Peety z ciastkami. Kolor oczu Finnicka. Co Cinna umiał zrobić ze sztuką jedwabiu. Boggs przeprogramowuje holo. Rue wspina się na palce i lekko rozkłada ręce jak ptak wzbijający się do lotu. I tak dalej. Przypieczętowujemy stronice kroplami słonej wody i obietnicami dobrego życia, żeby ich śmierć nie poszła na marne. Haymitch w końcu do nas dołącza i dorzuca trybutów z dwudziestu trzech lat, czyli wszystkich, którym musiał służyć jako mentor. Dodatki stają się coraz krótsze. Pojawia się stare wspomnienie, które nagle przychodzi komuś do głowy, albo dawna prymulka, zachowana między kartkami. Dziwne okruchy szczęścia, takie jak zdjęcie nowo narodzonego syna Finnicka i Annie.
Na nowo uczymy się, co robić, żeby mieć jakieś zajęcie. Peeta piecze, ja poluję. Haymitch pije tak długo, aż kończy się alkohol, a potem opiekuje się gęsiami aż do przyjazdu następnego pociągu. Na szczęście gęsi całkiem nieźle dają sobie radę bez niczyjej pomocy. Nie jesteśmy sami. Kilkaset innych osób wraca, bo tutaj jest nasz dom, bez względu na to, co się stało. Kopalnie są nieczynne, więc ludzie orzą popiół aż do gleby i uprawiają rolę. Maszyny z Kapitolu szykują grunt pod nową fabrykę, w której będziemy produkować lekarstwa. Choć na Łące nikt niczego nie sieje, ponownie pokrywa się zielenią.
Zrastamy się na nowo, ja i Peeta, choć momentami on chwyta się oparcia krzesła i czeka, aż ustąpią przebłyski wspomnień, a ja niekiedy budzę się z wrzaskiem, bo śnią mi się koszmary ze zmiechami i zaginionymi dziećmi. Ale jego ręce są w pobliżu, gotowe mnie ukoić. W końcu uspokajają mnie także jego usta. Nocą, gdy znowu czuję głód, taki sam jak ten na plaży, wiem, że i tak by do tego doszło. To, czego potrzebuję do przeżycia, to nie ogień Gale`a, podsycany wściekłością i nienawiścią. Mam w sobie wystarczająco dużo żaru. Potrzeba mi wiosennego mniszka, jaskrawożółtego kwiatu, który symbolizuje odrodzenie i nie oznacza zniszczenia. Oczekuję zapowiedzi, że życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to, jak poważne ponieśliśmy straty. Chcę wiedzieć, że znowu może być dobrze, a tylko Peeta może mi to ofiarować.
Więc kiedy szepcze:
- Kochasz mnie. Prawda czy fałsz?
Odpowiadam:
- Prawda.
wtorek, 22 grudnia 2015
Losy Jaskra
,,Gwałtownie odwracam głowę, gdy słyszę syknięcie, ale dopiero po chwili zaczynam wierzyć w to, że jest żywy. Jak on tu dotarł? Oglądam ślady pazurów jakiegoś dzikiego zwierzęcia na jego ciele, tylną łapę, którą lekko unosi nad ziemią, i wychudzony pysk. Musiał pokonać pieszo całą drogę z Trzynastki. Może go stamtąd wyrzucili, a może po prostu nie mógł tam wytrzymać bez niej, więc ruszył na poszukiwania.
- Szkoda zachodu, nie ma jej tutaj - informuję go. Jaskier znowu syczy. - Naprawdę jej nie ma. Możesz syczeć do woli, i tak nie znajdziesz Prim. - Ożywia się, słysząc jej imię, stawia położone uszy i zaczyna miauczeć z nadzieją. - Wynocha! - Robi unik, żeby nie dostać poduszką, którą w niego ciskam. - Zjeżdżaj! Nie ma tu już nic dla ciebie! - Zaczynam się trząść, wściekam się na niego. - Ona nie wróci! Już nigdy, nigdy nie wróci! - Chwytam następną poduszkę i wstaję, żeby lepiej wycelować, a wtedy znienacka zalewam się łzami. - Nie żyje. - Przyciskam ręce do brzucha, żeby stłumić ból, przykucam na piętach, kołyszę poduszkę i płaczę. - Ona nie żyje, ty durny kocie. Nie żyje.
Wydobywa się ze mnie nowy dźwięk, po części płacz, po części śpiew, i w ten sposób daję wyraz rozpaczy. Także Jaskier zaczyna zawodzić. Nieważne, co robię, i tak nie odchodzi. Krąży wokół mnie, przez cały czas nieco poza zasięgiem moich rak, a mną wstrząsają kolejne fale spazmów, aż wreszcie padam nieprzytomna. Ale on z pewnością rozumie. Na pewno wie, że stało się coś niewyobrażalnego, i żeby przetrwać, trzeba robić to, co dotąd było nie do pomyślenia. Kilka godzin później, kiedy odzyskuję świadomość w łóżku, widzę go w blasku księżyca. Przycupnął obok mnie i patrzy czujnym wzrokiem żółtych oczu, strzegąc mnie przed nocą.
Rankiem siedzi ze stoickim spokojem, kiedy czyszczę jego rany. Gdy jednak wydłubuję cierń z łapy, miauczy jak mały kociak i w końcu oboje znowu płaczemy, ale tym razem pocieszamy się nawzajem. Pokrzepiona, otwieram list od mamy, przekazany mi przez Haymitcha, wystukuję numer i ryczę razem z nią. Ze Śliską Sae przychodzi Peeta, przynosząc bochenek ciepłego chleba. Sae robi nam śniadanie, a ja oddaję swój bekon Jaskrowi."
- Szkoda zachodu, nie ma jej tutaj - informuję go. Jaskier znowu syczy. - Naprawdę jej nie ma. Możesz syczeć do woli, i tak nie znajdziesz Prim. - Ożywia się, słysząc jej imię, stawia położone uszy i zaczyna miauczeć z nadzieją. - Wynocha! - Robi unik, żeby nie dostać poduszką, którą w niego ciskam. - Zjeżdżaj! Nie ma tu już nic dla ciebie! - Zaczynam się trząść, wściekam się na niego. - Ona nie wróci! Już nigdy, nigdy nie wróci! - Chwytam następną poduszkę i wstaję, żeby lepiej wycelować, a wtedy znienacka zalewam się łzami. - Nie żyje. - Przyciskam ręce do brzucha, żeby stłumić ból, przykucam na piętach, kołyszę poduszkę i płaczę. - Ona nie żyje, ty durny kocie. Nie żyje.
Wydobywa się ze mnie nowy dźwięk, po części płacz, po części śpiew, i w ten sposób daję wyraz rozpaczy. Także Jaskier zaczyna zawodzić. Nieważne, co robię, i tak nie odchodzi. Krąży wokół mnie, przez cały czas nieco poza zasięgiem moich rak, a mną wstrząsają kolejne fale spazmów, aż wreszcie padam nieprzytomna. Ale on z pewnością rozumie. Na pewno wie, że stało się coś niewyobrażalnego, i żeby przetrwać, trzeba robić to, co dotąd było nie do pomyślenia. Kilka godzin później, kiedy odzyskuję świadomość w łóżku, widzę go w blasku księżyca. Przycupnął obok mnie i patrzy czujnym wzrokiem żółtych oczu, strzegąc mnie przed nocą.
Rankiem siedzi ze stoickim spokojem, kiedy czyszczę jego rany. Gdy jednak wydłubuję cierń z łapy, miauczy jak mały kociak i w końcu oboje znowu płaczemy, ale tym razem pocieszamy się nawzajem. Pokrzepiona, otwieram list od mamy, przekazany mi przez Haymitcha, wystukuję numer i ryczę razem z nią. Ze Śliską Sae przychodzi Peeta, przynosząc bochenek ciepłego chleba. Sae robi nam śniadanie, a ja oddaję swój bekon Jaskrowi."
poniedziałek, 21 grudnia 2015
niedziela, 20 grudnia 2015
sobota, 19 grudnia 2015
piątek, 18 grudnia 2015
– Ona cię kocha, wiesz? – mówi Peeta. – Wyznała mi to, kiedy cię wychłostali.
– Nie wierz w to – odpowiada Gale. – Lepiej przypomnij sobie, jak cię pocałowała na Ćwierćwieczu Poskromienia. Mnie nigdy tak nie całowała.
– To było tylko na potrzeby widowiska – bagatelizuje sprawę Peeta, choć w jego głosie pobrzmiewa nuta wątpliwości.
– Raczej nie. Podbiłeś jej serce. Dla niej zrezygnowałeś ze wszystkiego. Może to jedyny sposób, aby się przekonała, że ją kochasz. – Milczy przez dłuższy czas i dodaje: – Powinienem był zgłosić się na twoje miejsce podczas pierwszych igrzysk. Mógłbym ją wtedy chronić.
– Gdzie tam – zaprzecza Peeta. – Nigdy by ci nie wybaczyła. Przecież musiałeś zatroszczyć się o jej matkę i siostrę, ich bezpieczeństwo ceni wyżej niż swoje życie.
– Tak czy owak, niedługo problem sam się rozwiąże. To chyba mało prawdopodobne, żeby cała nasza trójka dożyła końca wojny. A gdyby nawet, to chyba Katniss będzie miała twardy orzech do zgryzienia, nie my. To ona postanowi, kogo wybrać. – Gale ziewa. – Powinniśmy się zdrzemnąć.
– Tak – słyszę, jak kajdanki Peety ześlizgują się po słupku, kiedy układa się do snu. – Ciekawe, od czego będzie zależała jej decyzja.
– Och, to akurat wiem. – Ledwie słyszę ostatnie słowa Gale’a, bo przykrył głowę futrem. – Katniss zastanowi się, bez którego z nas sobie nie poradzi, i właśnie tego wybierze.
czwartek, 17 grudnia 2015
środa, 16 grudnia 2015
– Co ty wyprawiasz? – pyta. – Usiłujesz sprowokować go do ataku?
– Ależ skąd. Zwyczajnie chcę, żeby zostawił mnie w spokoju.
– Nic z tego. Nie po tym, co mu zrobili w Kapitolu – oświadcza Haymitch. – Posłuchaj, nawet jeśli Coin wysłała Peetę, licząc na to, że cię zabije, chłopak o tym nie wie. Nie rozumie, co się z nim stało, dlatego nie obwiniaj go…
– Wcale go nie obwiniam! – protestuję.
– Jasne, że tak! Karzesz go raz za razem za to, nad czym nie panuje. Nie zrozum mnie źle. Moim zdaniem powinnaś mieć pod ręką nabitą broń, i to przez całą dobę, na okrągło. Ale chyba już pora, żebyś spróbowała postawić się na jego miejscu i odegrać w myślach ten krótki scenariusz. Gdybyś trafiła do kapitolińskiej niewoli i została poddana procesowi osaczania, a potem usiłowała zabić Peetę, to jak myślisz, czy traktowałby cię tak jak ty jego?
Milknę. Nie, oczywiście, że nie, wręcz przeciwnie, za wszelką cenę usiłowałby mnie uzdrowić. Na pewno nie odgradzałby się ode mnie, nie porzuciłby mnie, nie traktował wrogo na każdym kroku.
– Pamiętasz? Zawarliśmy porozumienie, ty i ja, że postaramy się uratować Peetę – zauważa Haymitch, a ja nie reaguję, więc mówi dalej: – Spróbuj sobie przypomnieć – i odkłada słuchawkę.
wtorek, 15 grudnia 2015
– W niedalekiej przyszłości wojna się skończy, a wtedy trzeba będzie wybrać nowego przywódcę – zauważa Boggs.
Przewracam oczami.
– Panie Boggs, nikt chyba nie sądzi, że to ja mogłabym zająć jej miejsce! – prycham.
– Fakt, nikt – przyznaje. – Kogoś jednak poprzesz. Czy będzie to prezydent Coin, czy też ktoś inny?
– Nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym.
– Skoro nie odpowiadasz bez wahania, że poprzesz Coin, stanowisz zagrożenie. Jesteś twarzą rebelii, Katniss. Być może masz większy wpływ na bieg zdarzeń niż jakakolwiek inna osoba – podkreśla Boggs. – Tymczasem zaledwie tolerujesz Coin.
– Więc mnie zabije, żebym się przymknęła. – Gdy tylko wypowiedziałam te słowa, od razu do mnie dotarło, że to prawda.
– Już cię nie potrzebuje jako czynnika konsolidacyjnego. Sama oświadczyła, że podstawowy cel, czyli zjednoczenie dystryktów, został osiągnięty – przypomina mi. – Propagity, które teraz powstają, mogłyby równie dobrze być kręcone bez ciebie. Już tylko w jeden sposób mogłabyś dodać ognia rebelii.
– Umierając – dopowiadam cicho.
– Tak, stałabyś się męczennicą, za którą warto ginąć. Nie dojdzie jednak do tego, dopóki to ja za ciebie odpowiadam, żołnierzu Everdeen. Zakładam, że długo pożyjesz.
– Dlaczego? – Takie myślenie musi go wpędzić w tarapaty. – Nie jest mi pan nic winien.
– Ponieważ sobie zasłużyłaś.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
niedziela, 13 grudnia 2015
Wiem, co mnie denerwuje, ale ta świadomość jest niemal zbyt upokarzająca, żebym ją zaakceptowała. Skończył się czas, kiedy było dla mnie zupełnie oczywiste, że Peeta uważa mnie za cudowną dziewczynę. W końcu dostrzegł, jaka jestem naprawdę. Ujrzał agresywną, nieufną i śmiertelnie niebezpieczną manipulantkę.
Nienawidzę go za to.
sobota, 12 grudnia 2015
– Och, przez jakiś czas miasto sobie poradzi – twierdzi Plutarch. – Z pewnością są tam wystarczające zapasy na sytuacje awaryjne. Trzynastkę i Kapitol dzieli jednak zasadnicza różnica: oczekiwania mieszkańców. Ludzie w Trzynastce są przyzwyczajeni do niedogodności, a w Kapitolu hołduje się zasadzie panem et circenses.
– Co to znaczy? – rzecz jasna, rozpoznaję słowo Panem, ale reszty nie rozumiem ani w ząb.
– to reguła sprzed tysięcy lat, spisana w języku zwanym łaciną. Dotyczy miasta Rzymu- objaśnia. – Panem et circenses oznacza „chleba i igrzysk”. Autor, który to zapisał, uważał, że w zamian za pełne brzuchy i rozrywkę jego naród zrezygnował z politycznej odpowiedzialności i tym samym władzy.
Rozmyślam o Kapitolu, tamtejszym nadmiarze żywności i arcyrozrywce, czyli Głodowych Igrzyskach.
– Więc właśnie po to istnieją dystrykty – domyślam się. – Żeby zapewniać chleb i igrzyska.
– Tak jest. Dopóki było jedno i drugie, dopóty Kapitol mógł kontrolować swoje małe imperium. Teraz nie ma szans, aby zaspokoić oczekiwania ludzi, a już na pewno nie na takim poziomie, do jakiego przywykli – mówi Plutarch.
piątek, 11 grudnia 2015
– Nie jestem niewolnikiem Kapitolu.
– Ale ja jestem – mówię. – Dlatego zabiłam Catona, a on zabił Thresha, który zabił Clove. Ona usiłowała zabić mnie, i to się w kółko powtarza. A kto jest prawdziwym zwycięzcą? Nie my, nie dystrykty, tylko zawsze Kapitol. Mam dość roli pionka w jego igrzyskach.
Peeta. Przypominam do sobie na dachu, nocą przed naszymi pierwszymi Głodowymi Igrzyskami. Pojął to wszystko zanim jeszcze postawiliśmy stopę na arenie. Mam nadzieję, że teraz patrzy w ekran i przypomina sobie tamtą noc, taką, jaka była naprawdę. Może mi wybaczy, jeśli zginę.
czwartek, 10 grudnia 2015
środa, 9 grudnia 2015
– Wczoraj widziałem się z Peetą – przerywa milczenie Gale. – Przez szybę.
– I co sobie pomyślałeś?
– Coś samolubnego.
– Pewnie że już nie musisz być o niego zazdrosny? – Gwałtownie szarpię pióra, aż fruwają w powietrzu.
– Nie, wręcz przeciwnie. – Gale wyławia pióro z moich włosów. – Przyszło mi do głowy, że nie zdołam z tym rywalizować, choćbym nie wiem jak cierpiał. – Obraca pióro między kciukiem a palcem wskazującym. – Nie mam szans, jeśli Peeta nie wyzdrowieje, bo nigdy o nim nie zapomnisz. Miałabyś potworne wyrzuty sumienia, będąc ze mną.
– Tak samo, jak przez ciebie miałam wyrzuty sumienia, całując Peetę.
Gale patrzy mi prosto w oczy.
– Gdybym wierzył, że to prawda, prawie umiałbym pogodzić się z całą resztą.
– To prawda – zapewniam go. – Ale prawdą jest także to, co powiedziałeś przed chwilą o Peecie.
wtorek, 8 grudnia 2015
Być może dzisiaj stracę ich obu. Usiłuję wyobrazić sobie świat, w którym nie będzie słychać głosów Gale’a i Peety. Ich dłonie znieruchomieją, oczy więcej nie zamrugają. Stoję nad zwłokami, spoglądam na nie ostatni raz i opuszczam pomieszczenie, w którym leżą. Kiedy jednak otwieram drzwi, żeby wyjść na zewnątrz napotykam wyłącznie nieogarniętą pustkę, silną nicość, do której sprowadza się moja przyszłość.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Jestem nieustannie spięta, boję się rozsypać. Powraca ból serca, wyobrażam sobie, że właśnie stamtąd rozprzestrzeniają się po moim ciele maleńkie szczeliny. Biegną po tułowiu, docierają do rąk i nóg, pokrywają twarz, aż jestem cała obsypana krzyżującymi się pęknięciami. Wystarczy jeden solidny wybuch pocisku do niszczenia schronów i rozpadnę się na dziwne ostre jak brzytwa odłamki.
niedziela, 6 grudnia 2015
sobota, 5 grudnia 2015
piątek, 4 grudnia 2015
czwartek, 3 grudnia 2015
środa, 2 grudnia 2015
,,Katniss… Jak twoim zdaniem to się skończy? Co pozostanie? Nikt nie jest bezpieczny, ani w Kapitolu, ani w dystryktach… A ty… W Trzynastce… Martwa przed świtem!
Kamera przewraca się i nagrywa białe kafelki na podłodze. Słychać tupot butów, potem odgłos uderzenia i jednoczesny okrzyk bólu Peety. Na kafelkach rozpryskuje się jego krew."
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















