Jestem nieustannie spięta, boję się rozsypać. Powraca ból serca, wyobrażam sobie, że właśnie stamtąd rozprzestrzeniają się po moim ciele maleńkie szczeliny. Biegną po tułowiu, docierają do rąk i nóg, pokrywają twarz, aż jestem cała obsypana krzyżującymi się pęknięciami. Wystarczy jeden solidny wybuch pocisku do niszczenia schronów i rozpadnę się na dziwne ostre jak brzytwa odłamki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz