piątek, 18 grudnia 2015

– Ona cię kocha, wiesz? – mówi Peeta. – Wyznała mi to, kiedy cię wychłostali.
– Nie wierz w to – odpowiada Gale. – Lepiej przypomnij sobie, jak cię pocałowała na Ćwierćwieczu Poskromienia. Mnie nigdy tak nie całowała.
– To było tylko na potrzeby widowiska – bagatelizuje sprawę Peeta, choć w jego głosie pobrzmiewa nuta wątpliwości.
– Raczej nie. Podbiłeś jej serce. Dla niej zrezygnowałeś ze wszystkiego. Może to jedyny sposób, aby się przekonała, że ją kochasz. – Milczy przez dłuższy czas i dodaje: – Powinienem był zgłosić się na twoje miejsce podczas pierwszych igrzysk. Mógłbym ją wtedy chronić.
– Gdzie tam – zaprzecza Peeta. – Nigdy by ci nie wybaczyła. Przecież musiałeś zatroszczyć się o jej matkę i siostrę, ich bezpieczeństwo ceni wyżej niż swoje życie.
– Tak czy owak, niedługo problem sam się rozwiąże. To chyba mało prawdopodobne, żeby cała nasza trójka dożyła końca wojny. A gdyby nawet, to chyba Katniss będzie miała twardy orzech do zgryzienia, nie my. To ona postanowi, kogo wybrać. – Gale ziewa. – Powinniśmy się zdrzemnąć.
– Tak – słyszę, jak kajdanki Peety ześlizgują się po słupku, kiedy układa się do snu. – Ciekawe, od czego będzie zależała jej decyzja.
– Och, to akurat wiem. – Ledwie słyszę ostatnie słowa Gale’a, bo przykrył głowę futrem. – Katniss zastanowi się, bez którego z nas sobie nie poradzi, i właśnie tego wybierze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz