środa, 9 grudnia 2015

– Wczoraj widziałem się z Peetą – przerywa milczenie Gale. – Przez szybę.
– I co sobie pomyślałeś?
– Coś samolubnego.
– Pewnie że już nie musisz być o niego zazdrosny? – Gwałtownie szarpię pióra, aż fruwają w powietrzu.
– Nie, wręcz przeciwnie. – Gale wyławia pióro z moich włosów. – Przyszło mi do głowy, że nie zdołam z tym rywalizować, choćbym nie wiem jak cierpiał. – Obraca pióro między kciukiem a palcem wskazującym. – Nie mam szans, jeśli Peeta nie wyzdrowieje, bo nigdy o nim nie zapomnisz. Miałabyś potworne wyrzuty sumienia, będąc ze mną.
– Tak samo, jak przez ciebie miałam wyrzuty sumienia, całując Peetę.
Gale patrzy mi prosto w oczy.
– Gdybym wierzył, że to prawda, prawie umiałbym pogodzić się z całą resztą.
– To prawda – zapewniam go. – Ale prawdą jest także to, co powiedziałeś przed chwilą o Peecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz