– Nadal się wściekasz – zauważa, kiedy jedziemy windą.
– A ty nadal nie żałujesz swoich słów – odpieram.
– Fakt, obstaję przy swoim. Mam cię okłamywać?
– Nie, ale powinieneś przemyśleć swoje słowa i wyciągnąć odpowiednie wnioski – sugeruję, ale tylko go roz
wścieczam. Muszę odpuścić, nie da się dyktować Gale’owi, co ma myśleć. Szczerze mówiąc, miedzy innymi dlatego mu ufam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz