poniedziałek, 9 listopada 2015

,, - Gdy przebywasz na arenie, reszta świata staje się bardzo odległa - dodaje. - Wszyscy ukochani ludzie i ulubione przedmioty, a także to, na czym nam zależy, przestaje istnieć. Ostateczną rzeczywistością staje się różowe niebo, potwory w dżungli oraz trybuci łaknący twojej krwi. Okazuje się, że tylko to się liczy. Nie ma znaczenia, jak człowiek się czuje - dobrze czy źle - po prostu trzeba zabijać, bo na arenie ma się tylko jedno życzenie i trzeba za nie słono zapłacić.
- Życiem - dopowiada Caesar.
- Och, skąd, to kosztuje znacznie więcej niż życie. Mordowanie niewinnych ludzi? Żeby to robić, trzeba poświęcić wszystko, czym się jest."

niedziela, 8 listopada 2015

,, - Katniss - mówi Gale cicho.
 Rozpoznaję ten ton. Takim samym głosem przemawia do rannych zwierząt, kiedy podchodzi, by je dobić. Instyktownie unoszę rękę, jakbym chciała odgrodzić się od jego słów, ale Gale bierze mnie za rękę i mocno zaciska palce.
- Nie - szepczę.
 Gale jednak nie ma przede mną tajemnic.
- Katniss, Dwunasty Dystrykt już nie istnieje.

sobota, 7 listopada 2015

,,Idziemy przez pokój, ale na progu zatrzymuje nas głos Haymitcha.
- Katniss, kiedy trafisz na arenę... - zwraca się do mnie, ale zawiesza głos i krzywi się tak, jakbym już go zdążyła rozczarować.
- No co? - burczę.
- Wtedy pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem - kończy."

czwartek, 5 listopada 2015

Różnice pomiędzy książką a filmem ,,W Pierścieniu Ognia"

1. W filmie nie przedstawiono wydarzenia, jak Plutarch pokazał Katniss swój zegarek z kosogłosem, jako wskazówka.

2. W filmie pominięto fakt, że Katniss na początku długo zastanawiała się czym jest sączek, podarowany przez Haymitcha na arenie. Przedstawiono natomiast, że od razu domyśliła się zastosowania przedmiotu.

3. W książce, podczas, gdy morfalinistka umierała, Peeta opowiadał jej o barwach i o swoich obrazach. W filomie natomiast powiedział, aby popatrzyła na barwy na niebie.

4. W filmie nie przedstawiono wątku z Bonnie i Twill, gdy spotkali się z Katniss w lesie, zatem mało też było powiedziane o Trzynastym Dystrykcie.

wtorek, 27 października 2015

Co on zrobił? Coś niebezpiecznego, to przejaw buntu, a w dodatku zdecydował się na to dla mnie. Przypominam sobie jego słowa:
„Nie przejmuj się. Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo prócz siebie…”
Obawiam się, że tym razem skrzywdził siebie do tego stopnia, że już nic mu nie pomoże. Symbolizm mojej ognistej przemiany nie umknie uwagi prezydenta Snowa.

niedziela, 25 października 2015

– Musieliśmy cię chronić, bo jesteś kosogłosem Katniss – informuje mnie Plutarch. – Dopóki żyjesz, rewolucja żyje razem z tobą.
Ptak, broszka, piosenka, jagody, zegarek, suchar, sukienka, która staje w płomieniach. Jestem kosogłosem. To ja przetrwałam wbrew zamierzeniu Kapitolu, jestem zatem symbolem rebelii.

wtorek, 20 października 2015

– W gruncie rzeczy nikt mnie nie potrzebuje (…)
– Nieprawda – sprzeciwiam się. – Ja ciebie potrzebuję.

poniedziałek, 19 października 2015

Jeśli umrzesz, a ja przeżyję, w Dwunastym Dystrykcie nie będzie dla mnie życia, bo ty jesteś całym moim życiem. Już nigdy nie odnajdę szczęścia. Dla ciebie wszystko wygląda inaczej. Nie mówię, że nie będzie ci lekko, ale przecież są inni, którzy nadają sens twojemu życiu.
~Peeta

piątek, 16 października 2015

– Biedactwo – wzdycham z udawanym współczuciem. – Chyba pierwszy raz w życiu nie wyglądasz ładnie, co?
– Na pewno – burczy. – To zupełnie nowe doznanie. Jak sobie z nim radziłaś przez tyle lat?
– Wystarczy trzymać się z dala od luster. Zapomnisz – odpowiadam.
– Nie zapomnę, jeśli będę patrzył na ciebie – odcina się.

czwartek, 15 października 2015

Uśmiecham się z wysiłkiem. Peeta, który demonstruje na arenie kosogłosa, to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony podniesie to na duchu rebeliantów w dystrykcie, z drugiej strony jednak trudno sobie wyobrazić, że prezydent Snow przeoczy tę demonstrację. Utrzymanie Peety przy życiu będzie jeszcze trudniejsza.

niedziela, 11 października 2015

Bomba eksplodowała, oskarżenia o niesprawiedliwość, barbarzyństwo i okrucieństwo rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach. Nawet najgorętsi entuzjaści Kapitolu zgłodniali igrzysk i spragnieni krwi przynajmniej chwilowo nie mogą zignorować okropieństwa sytuacji.


czwartek, 8 października 2015

– Co jest? – pytam.
– Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze – wzdycha (…).
– W porządku – odpowiadam krótko.
Kiedy mówi, słyszę w jego głosie uśmiech.
– Mogłabyś na to pozwolić?
– Mogłabym.


środa, 7 października 2015

Przez ciebie wszyscy się tak zachowują: Finnick częstuje cię kostkami cukru, Chaff całuje, a Johanna rozbiera się do rosołu.


poniedziałek, 5 października 2015

– Przysięgam, że jeśli się rozpłaczesz, to położę cię trupem tu i teraz.
Cinna tylko się uśmiecha.
– Poranek we łzach? – pyta domyślnie.
– W powodzi łez – podkreślam, a on otacza mnie ramieniem i prowadzi na lunch.
– Nie przejmuj się – radzi. – Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo oprócz siebie.

niedziela, 4 października 2015

Nie wolno mi okazywać słabości. Prostuję się z wysiłkiem, odgarniam z dudniących skroni mokre strąki i przygotowuję się do rozmowy. Obie stają w progu, z herbatą i grzanką, a na ich twarzach maluje się troska. Otwieram usta, żeby na wstępie zabłysnąć jakimś dowcipem i wybucham płaczem.
Taka jestem silna.

piątek, 2 października 2015

Tak, zwycięzcy są najsilniejsi. To oni przetrwali rzeź na arenie i uniknęli bagna biedy, w którym tonie reszta, a właściwie my, jesteśmy uosobieniem nadziei w świecie, w którym jej brak, a teraz dwudziestu trzech z nas zginie na dowód, że nawet ta nadzieja jest ułudą.

środa, 30 września 2015

Nagle już rozumiem, co to oznacza, przynajmniej dla mnie. Dwunasty Dystrykt dysponuje zaledwie trzema żyjącymi zwycięzcami do wyboru Dwoma mężczyznami i jedną kobietą…
Wracam na arenę.

poniedziałek, 28 września 2015

W siedemdziesiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu, trybuci obojga płci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców w dystryktach.

sobota, 26 września 2015

– Jak to możliwe, że nigdy nie wiem, kiedy tobie śnią się koszmary? – zdumiewam się.
– Nie mam pojęcia. Chyba nie wrzeszczę, nie młócę rękami i w ogóle jestem spokojny. Po prostu budzę się zdrętwiały ze strachu.
– Powinieneś mnie budzić – zauważam i rozmyślam o tym, że w kiepską noc potrafię wyrwać Peetę ze snu dwa albo trzy razy. I o tym, ile czasu niekiedy potrzeba, żeby mnie uspokoić.
To nie jest konieczne. Moje koszmary zazwyczaj wiążą się z utratą ciebie – wyznaje. – Dochodzę do siebie, kiedy sobie uświadamiam, że jesteś przy mnie.
Uch. Peeta ma zwyczaj wygłaszać takie uwagi z zaskoczenia, a ja czuję się wtedy tak, jakbym dostała pięścią w brzuch. Tak naprawdę tylko uczciwie odpowiada mi na pytanie, nie nalega, żebym odwzajemniła się tym samym, nie oczekuje ode mnie miłosnych wyznań. Mimo to czuję się paskudnie, jakbym wykorzystywała go w okropny sposób.

czwartek, 24 września 2015

Wiem, że nie mogę nic zrobić, aby to zmienić. Tej fali nie powstrzyma żadna, nawet najbardziej wiarygodna demonstracja  miłości. Jeśli wyciągając garść jagód, dowiodłam chwilowej niepoczytalności, to ci ludzie również są gotowi postąpić nieobliczalnie.


poniedziałek, 21 września 2015

Nieoczekiwanie, gdy proponowałam, że zajmę się codziennym obchodem sideł, Gale ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie w usta (…).
– Musiałem to zrobić. Chociaż raz.
I odszedł.